MEETING WITH LANA DEL REY & OWF 2016

I kolejny raz zaniedbałam bloga. Teraz akurat nic nie mogę na to poradzić, całe dnie spędzam ucząc się i nadrabiając zaległości na zajęciach. Sesja w końcu przyszła i trzeba jakoś ją przeżyć.

Za to ostatnio tyle się działo! Tak naprawdę, to nie wiem, od czego zacząć. Może od tego, że kilka dni temu udało mi się spełnić jedno z moich największych marzeń. Do dziś nie wierzę w to, co się stało i na samą myśl o tym od nowa odczuwam wszystkie emocje, które towarzyszyły mi w tamtym momencie.

Ale po kolei… W czwartek wracając z zajęć zobaczyłam wpisy na facebooku, że Lana Del Rey (której jestem ogromną fanką od 4 lat i wybierałam się na jej koncert na drugi dzień) jest już w Polsce. Od razu poczułam niesamowite podekscytowanie i dopiero wtedy zaczęłam tak naprawdę czuć, że to już jutro, że już jutro koncert i w końcu, po 3 latach, znów ją zobaczę! Wcześniej nie za bardzo odczuwałam te emocje, wszystko przez to, że mam strasznie dużo rzeczy na głowie, a większość z nich jednak jest związanych ze studiami. No ale wracając do tematu… Stwierdziłam, że nie będę potrafiła usiedzieć w mieszkaniu, robiąc notatki (co miałam w planach), więc po zrobieniu obiadu wróciłam do centrum i postanowiłam pójść pod pierwszy hotel, który mi przyszedł do głowy, sama dokładnie nie wiem po co. Chyba tylko po to, żeby nie siedzieć w domu przy książkach, bo bym zwariowała. Pod hotelem spotkałam parę osób, również fanów Lany, i tak sobie czekaliśmy przez nieco ponad 2 godziny, poznając się nawzajem. Po jakimś czasie przyszła do mnie Paulina, żebym jej jeszcze trochę popozowała do zdjęć (to życie z fotografem). Robiąc zdjęcia, nagle zobaczyłam, jak wszyscy biegną w jednym kierunku. Zaczęła wychodzić ochrona, więc od razu moje serce przyspieszyło tempa i już wiedziałam, że za chwilę ją zobaczę (ale wciąż tego nie ogarniałam!). No i po chwili Lana wyszła z małego busa i to był najcudowniejszy widok na świecie. Uśmiechała się, machała i od razu podeszła do nas. Czułam, że moje nogi są jak z waty i z emocji nie potrafiłam wydukać z siebie niczego więcej poza milionem “i love you” i “thank you”. Damn it, przez tyle czasu zastanawiałam się, co bym mogła powiedzieć swojemu idolowi, gdy go w końcu zobaczę, a gdy to się w końcu stało, nie potrafiłam zebrać żadnych myśli. Tak naprawdę, to nawet teraz nie potrafię. Ciężko ubrać w słowa to, co się czuje i emocje, które wywołuje u ciebie czyjaś twórczość. Ale jestem niesamowicie wdzięczna za czas, który mogłam spędzić z Laną. Za te wymienione słowa, za uśmiechy, za to, że mogłam ją przytulić, zrobić zdjęcie i dostać autograf. Nigdy nawet bym nie pomyślała, że to kiedykolwiek mi się uda. Niby wiadomo, że innym się udaje, ale ja zawsze uważałam siebie za totalnego przegrańca losu, który nie ma w ogóle szczęścia, a tu jednak. Udało się. Wow. Uświadomiło mi to, że jednak nie jestem takim looserem i nawet ja mogę mieć farta i szczęście. Na tym to mniej więcej polega, na tym, żeby ten jeden raz mieć szczęście. No i jeszcze wiadomo, że trzeba ruszyć tyłek z domu, bo marzenia same się nie spełnią.

2016-06-02 09.59-tile

Processed with VSCO with a6 preset

W zasadzie to nie wiem, kiedy ostatnio byłam taka szczęśliwa, ale to spotkanie dało mi takiego powera i siły i totalnie wyrwało mnie z rutyny, w którą ostatnio popadłam.

A następnego dnia był Orange Warsaw Festival! Czekałam na koncert Lany w sumie z 10 godzin (zaliczając koncerty w międzyczasie), ale i tak było dość ciężko. Na szczęście już na samym początku udało mi się zająć barierki, więc musiałam już zostać w tym miejscu i pod sceną spędziłam w sumie 8 godzin. Ale było tak cudooownie! Koncert Lany oczywiście minął mi w mgnieniu oka, nie mogłam się na nią napatrzeć, wyglądała przepięknie, w białej, delikatnej sukience, snując się po scenie. Po prostu uwielbiam ją! Uwielbiam ten klimat, który wytwarza swoją osobą i muzyką. Jej teksty, piosenki, emocje, które w nie wkłada. Bije od niej szczerość i prawdziwość, cechy, które najbardziej cenię u innych.

IMG_20160604_020403Snapchat-1406182160894512205 Snapchat-535330331879461819820160603_212043

W zasadzie to są wszystkie zdjęcia, które mam z tego dnia. Większość koncertu spędziłam jednak, pochłaniając muzykę, niż stojąc z telefonem. Nagrałam trochę snapów, ale i tak wszystkie się pousuwały, więc nie mogliście nic zobaczyć :(.

Muszę jeszcze dodać, że poza koncertem Lany, cudownie bawiłam się na Die Antwoord. Po wydostaniu się z tłumu (co było chyba najcięższym momentem dnia) i zjedzeniu olbrzymiego wegeburgera (to z kolei najlepszy moment dnia po 10 godzinach nic nie jedzenia) totalnie wykończone usiadłyśmy na trawie i tak się wciągnęłam w oglądanie tego koncertu na telebimie, że nie zauważyłam, kiedy minęło te półtorej godziny, w czasie których grali ( a myślałam, że znowu nie dotrwam do ich koncertu, jak na openerze). Serio, byli świetni! Chcę już iść na ich następny koncert i tym razem trochę poskakać. Żałuję, że nie mogłam się pobawić na ich koncercie, ale ledwo miałam siłę, żeby ustać na nogach. W ogóle, to uwielbiam chodzić na koncerty artystów, których muzyki nie do końca znam i podczas show zakochiwać się w utworach!

Więc, to w zasadzie tyle. Te dwa dni były cudowne, ale szybko musiałam wrócić do rzeczywistości i codziennych zajęć. Czasami mam wrażenie, że wszystko tak szybko się dzieje, że nie nadążam zebrać myśli nad konkretną rzeczą, a już wydarza się następna. No ale może to i lepiej, nadmierne myślenie jeszcze nigdy nie wyszło nikomu na dobre.

Chciałam jeszcze dodać, że tak naprawdę, to w wieku nastoletnim marzyłam, żeby tak żyć. Żeby spotykać ulubionych artystów, jak robili to inni, żeby chodzić na koncerty i poznawać ich od tej innej strony. Zawsze mnie to fascynowało. Zawsze zazdrościłam ludziom, którym się udawało. Zawsze wydawało mi się, że to zupełnie inny świat, inni ludzie. Zawsze mi było źle, kiedy nie mogłam pojechać na dany koncert, bo byłam za młoda, albo nie miałam pieniędzy. Jestem niesamowicie szczęśliwa, że od kilku lat mogę jeździć na takie wydarzenia, widziałam już tylu niesamowitych ludzi, tylu czołowych artystów i przeżyłam tyle niesamowitych wspomnień. Co prawda teraz słucham innych artystów i zespołów, niż mając te 15 lat i podchodzę do tego inaczej, spokojniej (niż bedąc tą rozhisteryzowaną nastolatką) ale wciąż daje mi to dużo szczęścia i satysfakcji. Zdaję sobie sprawę, że pewnie powinnam już wyrosnąć z takich rzeczy, ale who cares, chcę jeszcze spełnić parę swoich nastoletnich marzeń.

Snapchat-6718047608417838739Buziaki i trzymajcie kciuki za kolejne straszne egzaminy, które mnie czekają :*

2 Comments

Add Yours
  1. 1
    secret_style

    Marzenia są wlaśnie po ty, by je spelniać 🙂
    8 godzin aż pod sceną ?? aaaaaa mega szacun hehehe ja bym chyba nie dala rady- ale pewnie warto było 🙂

    świetne ostatnie foto ! 🙂

    pozdrowionka 🙂
    Daria

  2. 2
    emza

    Suuper:) Jestem ciekawa jak Lana się prezentuje z bliska:)
    Dobrze, że w siebie uwierzyłaś. Nie można o sobie myśleć jako o przegrańcu, każdy ma dobre i złe chwile, a nasze marzenia zależą tylko od nas:) :*:* I więcej wiary w siebie Kochana:*

Leave a Reply