Budapest Part I

Cześć! Z racji tego, że studia ostatnio zaczęły być nieco przytłaczające, a ja sama nie umiem przez dłuższy czas usiedzieć w jednym miejscu, postanowiłyśmy wyrwać się na weekend do Budapesztu. Dużo było z tym zamieszania, a jeszcze dzień przed wyjazdem zdecydowałyśmy się jechać zupełnie gdzie indziej i prawie byśmy tam wylądowały, gdyby nie to, że ktoś nam sprzątnął ofertę sprzed nosa. W końcu jednak trafiło na Budapeszt i jestem z tego bardzo zadowolona. Miasto piękne, co prawda dość specyficzne, już nie wspominając o ich języku…:P

Fajnie było tam pojechać o tej porze roku, nie było jeszcze za ciepło, ale dało się wytrzymać w skórzanej ramonesce. Miejsca typowo turystyczne były mało oblegane, właściwie, w ogóle nie czułyśmy tego nadmiaru ludzi, przez co czułyśmy się bardzo swobodnie! Cudownie było też spacerować po mieście i widzieć, jak przyroda powoli budzi się do życia i zaczyna się wiosna. U nas w Polsce jeszcze nie jest to tak widoczne, jak tam.
Miejsca, które mogę wam polecić w Budapeszcie (pomijając te typowo turystyczne) to:

  • Restauracja Sugar… Sama nie wiem, jak ją dokładnie opisać. Jest to sklep z najróżniejszymi możliwymi słodyczami, ciastkami i wszystkim zawierającym miliony kalorii. Na pierwszy piętrze znajduje się restauracja, gdzie można usiąść i zjeść zakupione słodkości. Ceny bardzo przystępne, ale to norma w Budapeszcie :).
  • Nagymezo Street- ulica, która nocą tętni życiem. Znajduje się na niej dużo kin, teatrów, wystaw, Moulin Rouge (ok, to że to się tam znajduje, odkryłam dopiero teraz, szukając na mapie nazwy tej ulicy… Jak mogłam tego nie zauważyć!). Generalnie miejsce idealne dla koneserów sztuki!
  • Hala targowa znajdująca się tuż obok Mostu Wolności. We wszystkie dni tygodnia oprócz niedzieli odbywa się tam wielki targ, gdzie można zakupić mnóstwo różnych produktów spożywczych, lokalnych wyrobów, pamiątek, tkanin, ubrań. Znajdują się też bary, gdzie można zamówić prawdziwe węgierskie jedzenie.
  • Sieć kawiarni Cafe Frei- można tu dostać kawę dosłownie z wszelkich zakątków świata. Wybór jest ogromny, a kawiarnia urządzona bardzo przytulnie. Zdecydowanie będę wspominać to miejsce z nostalgią, kiedy codziennie rano przychodziłyśmy tam na kawę, w powietrzu unosił się pobudzający aromat kawy, a z głośników leciało na przemian Kings of Leon i Coldplay.
  • Wyspa Małgorzaty- to już miejsce dość znane, ale nie mogłam o tym nie wspomnieć! Na tą małą wysepkę schodzi się z mostu Małgorzaty. Mimo, że jest częstym punktem wycieczek, gdy my tam byłyśmy, spotykałyśmy głównie mieszkańców Budapesztu, którzy biegali wzdłuż Dunaju, siedzieli na trawie popijając wino i patrząc na zachód słońca. Urocza wyspa!

To chyba na tyle, jak przypomnę sobie jeszcze o jakimś miejscu, to dopiszę. Tymczasem zapraszam was na fotorelację! (Nie przeraźcie się ilością zdjęć, naprawdę zrobiłam srogą selekcję). Kolejna porcja zdjęć wkrótce!

Tu jeszcze trochę Słowacji z autobusu
20150327_100052 20150327_100103
Budapeszt
DSC02620 DSC02623 DSC02627 DSC02630 DSC0263720150328_111820 20150328_123704 20150328_124627 20150328_142040 20150328_151301 20150328_151440 20150328_153816 20150328_154628 20150328_155637(0) 20150328_161450 20150328_162758 20150328_163913 20150328_164207(0) 20150328_164444 20150328_173310 20150328_175144 20150328_175241 DSC02642 DSC02657 DSC02662 DSC02665 DSC02669 DSC02670 DSC02683 DSC02687 DSC02693 DSC02701 DSC02716 DSC02721 DSC02761 DSC02765 DSC02773 DSC02774

24 Comments

Add Yours
  1. 15
    Madusia

    uwielbiam Budapeszt, też kilka razy wyrywałam się do niego w trakcie studiów. 😉 teraz jeszcze pewnie z chłopakiem się tam wybierzemy, bo on nigdy nie był. 😉 nawet chętnie teraz bym się wyrwała, bo studia obecnie szalenie mnie przytłoczyły, ale na sam koniec to chyba normalne.
    pozdrawiam.
    http://poprostumadusia.blogspot.com/

Leave a Reply