Prague Day 3&4

Cześć! Dzisiaj druga część zdjęć z Pragi. Nie spodziewałam się, że zostało mi aż tyle zdjęć. Przez chwilę zastanawiałam się, czy nie podzielić tej notki na dwie kolejne, ale w końcu stwierdziłam, że się nie opłaca. Przygotujcie się więc na kolejne miliard zdjęć! Tak swoją drogą, przeszkadza wam, że dodaję w postach tyle zdjęć? Mam wrażenie, że jest ich o wiele za dużo w porównaniu do innych blogów, haha. Dajcie znać!
Trzeciego dnia wybrałyśmy się z Sylwią na zamek, gdzie zdążyłyśmy załapać się na zmianę warty, wokół której zebrała się spora grupa osób. Cała zmiana trwała jakieś 15 minut. Po zakończeniu zaczęłyśmy się zastanawiać, czy warto kupować bilet na zamek, który był dość drogi. Zależało nam na zobaczeniu złotej uliczki, ale po przeczytaniu w internecie, że czasami wieczorem jest darmowa do obejrzenia, stwierdziłyśmy, że zaryzykujemy i poczekamy do wieczora. Później przeszłyśmy przez Mala Strane, zjadłyśmy najtańszą możliwą pizzę z najdroższym możliwym keczupem (:D), po czym zaczęłyśmy się wspinać na wzgórze Petrin, gdzie znajduje się wieża widokowa, coś w stylu mini wieży Eiffla. Po długiej wspinaczce Sylwia zrezygnowała z wejścia na wieżę, więc weszłam sama. Wchodziło się dość długo, ale widoki były niesamowite!
Po zejściu z wieży zostałyśmy zaczepione przez pewnego Pana, który zaproponował nam wejście do Magicznej Chatki (nie wiem, czy dobrze zapamiętałam nazwę). Po kilku minutach zastanowień, w czasie których dostałam wejściówkę za darmo, zgodziłyśmy się. Cała chatka urządzona była w stylu fantazy. Wszędzie porozwieszane były obrazy przedstawiające magiczne stworzenia, co będziecie mogli zobaczyć na poniższych zdjęciach. Oprócz tego, mogłyśmy poczęstować się winem domowej roboty.
Wieczorem udałyśmy się po raz kolejny na zamek, gdzie dotarłyśmy około godziny dwudziestej. Było już wtedy dość ciemno, więc mogłyśmy podziwiać oświetloną Pragę, która wyglądała przepięknie! Udałyśmy się też na tą złotą uliczkę, w nadziei, że można już tam wejść za darmo. I udało się! Po wejściu tam, dostałyśmy jakiejś głupawki i zaczęłyśmy skakać i robić dziwne pozy, haha. Było bardzo mało ludzi i poczułyśmy taki fajny klimat. Sama złota uliczka jest dość krótka, przeszłyśmy ją z 5 razy (3 razy dlatego, że przez moment nie potrafiłyśmy się z niej wydostać hahah).
Dzień wcześniej udałyśmy się jeszcze na dwie wystawy, jedna Andy’ego Warhola (Sylwia dodatkowo poszła na Salvadora Dali) i do muzeum figur woskowych. 
Odwiedziłyśmy jeszcze bar Bed Lounge obok rynku, gdzie oprócz normalnych stolików były łóżka z mini stoliczkami, gdzie można było siedzieć/leżeć, zamówić drinki lub shishę. Od razu pokochałam to miejsce!
Czwarty dzień spędziłyśmy spacerując po starym mieście i odwiedzając nasze ulubione miejsca. Ostatni posiłek zjadłyśmy w pubie Johna Lennona (ostatnie zdjęcia).

Zmiana warty

Zdjęcia z wieży widokowej

Magiczna chatka

 Złota uliczka

Muzeum figur woskowych
Andy Warhol- wystawa

Bed Lounge

11 Comments

Add Yours

Leave a Reply