Prague Day 1&2

Witam! Dzisiaj w końcu udało mi się posegregować zdjęcia z Pragi i wybrać te, moim zdaniem, najlepsze. Siedzę właśnie pod kołdrą, z włączonym grzejnikiem, w szarym sweterku i pragnę już nigdy nie opuszczać mojego łóżka, a jednocześnie oddałabym wiele, by jeszcze raz przeżyć te dni spędzone w Pradze. Było po prostu idealnie. No, pomijając drobne sytuacje, które zdarzyły się pierwszego dnia, zaczynając od pogody.
Gdy tylko wysiadłyśmy, zaczęło padać. Bez parasolek zaczęłyśmy szukać metra, gubiąc się w licznych, wąskich pradzkich uliczkach. Po dotarciu do hotelu, a raczej ślicznej różowej kamieniczki, w której pewna pani wynajmowała pokoje, dowiedziałyśmy się, że nasz nie jest jeszcze gotowy. Mimo to zameldowałyśmy się, zostawiłyśmy bagaże i ruszyłyśmy do centrum. Deszcz padał prawie cały dzień i moje letnie, materiałowe buty po kilku minutach zostały całkowicie przemoczone. Nie powiem, trochę narzekałam, ale mimo to jakoś później przestało mi  to przeszkadzać, haha. Oddałam się całkowicie temu uczuciu bycia w nowym, nieznanym miejscu za granicą. Uwielbiam to uczucie, a jeszcze bardziej uwielbiam odkrywać niespodzianki i bogactwa miejsca, do którego przyjechałam.
Poniższe zdjęcia pochodzą z dwóch pierwszych dni. Pierwszego dnia po prostu szwędałyśmy się po starym mieście, moście Karola i Malej Stranie. Na drugi dzień miałyśmy iść na Hradczany, ale przełożyłyśmy to na wtorek i drugiego dnia byłyśmy w dzielnicy żydowskiej, ponownie na starym mieście (tam nigdy nie można się nudzić i za każdym razem, gdy tam byłyśmy i spędzałyśmy kolejne godziny, odkrywałyśmy coś nowego). Drugiego dnia znalazłyśmy też ścianę Johna Lennona, co oczywiście zaowocowało milionem zdjęć. Większość z nich wstawiłam w poprzedniej notce, ale w tej też coś dorzucę.
Za każdym razem jak przeglądam zdjęcia z Pragi, leci mi w głowie piosenka Pink Floyd Wish you were here. Najpierw ktoś coverował ją pod ścianą Lennona, potem dwa razy słyszałam na rynku na starym mieście… Coś w tym jest. Jeśli miałabym wybrać coś, co kojarzyłoby mi się z Pragą, zdecydowanie byłaby to ta piosenka.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zapisz

14 Comments

Add Yours
  1. 6
    La Mode Caroline

    Praga bardzo przypomina mi Antwerpię , której blisko mieszkam 🙂 Te wszystkie kamienice, charakterystyczny styl , kościoły, uliczki… naprawdę sporo tu podobieństw 😉
    Ps. Fajny blog. Obserwuję.

Leave a Reply