Zamość 5-6.07.2014

Cześć! Ostatni weekend spędziłam w Zamościu, a decyzję o wyjeździe podjęłam dość spontanicznie. Większość czasu spędziłam jednak w hotelu, gdyż pierwszy dzień chodzenia po mieście (bo oczywiście nie mogłam usiedzieć na miejscu) w nowych butach wywołał milion obtarć na moich nogach (nie przesadzam) i następnego dnia każdy krok sprawiał mi ból. Co do samego miasta, to niezbyt mnie zachwyciło, chyba jedynie rynek był warty uwagi. Zapomniałam już, dlaczego nie lubię polskich miast, zwłaszcza tych na wschodzie, haha. Poszliśmy jeszcze do małego miejscowego zoo. Naprawdę nie cierpię takich miejsc i widoku zwierząt za kratkami, zwłaszcza, kiedy jest tak gorąco, a one ewidentnie się męczą. Wybrałam się tam jednak, bo chciałam zobaczyć szopy (nie zrozumiecie dlaczego haha), których w końcu i tak nie zobaczyłam. Byłam u nich trzy raz i za każdym razem były schowane. 🙁 Po Zamościu wybraliśmy się do innego miasta, odwiedzić najbliższą rodzinę i spędziliśmy tam cały dzień, więc mimo wszystko warto było się wybrać!

7 Comments

Add Yours
  1. 1
    Anonimowy

    Żółwie *.* Cudeńka 😀 Zamość, a właściwie jego rynek piękny. Szkoda, że szopy odmawiały współpracy <3 xD

Leave a Reply